Władysław Broniewski. Chodziłem z jego sztandarem, a on stracił szkołę na rzecz świętego

Poeta rewolucji, który siedział w więzieniu rewolucji. Patron mojej podstawówki w Nowej Hucie, wygaszonej w 2004 roku, i 560 metrów ulicy w Bieńczycach — wytyczonej zaraz po jego śmierci.

Chodziłem z tym sztandarem. Całkiem serio: Szkoła Podstawowa nr 81 na osiedlu Krakowiaków, poczet sztandarowy, biały kołnierzyk, a na szarfie Władysław Broniewski. Recytowałem go potem na konkursach — przyznaję bez bicia, głównie dla ratowania ocen. Jakoś recytacja łatwo mi szła.

Dopiero po latach sprawdziłem, kim był ten pan ze sztandaru. I wyszło mi, że to jedna z najbardziej tragicznych postaci polskiej literatury, a jego historia układa się dokładnie w historię mojej dzielnicy. Wiara, uwikłanie, kac. Nowa Huta w trzech słowach.

Legionista, który skończył na Łubiance

Urodził się w 1897 roku w Płocku, w rodzinie z tradycjami powstańczymi i wojskowymi. W 1915 poszedł do Legionów — miał osiemnaście lat. Potem wojna 1920 roku. Człowiek z karabinem, nie z salonu.

Po wojnie został poetą rewolucji. I to on napisał „Bagnet na broń” — wiersz, który w 1939 roku był dla Polaków czymś w rodzaju rozkazu.

A potem rewolucja przyszła po niego. 24 stycznia 1940 roku NKWD aresztowało go w lwowskiej restauracji, razem z Aleksandrem Watem i innymi literatami. Zamarstynów, Łubianka, Saratów, Ałma-Ata. Wyszedł 7 sierpnia 1941 na mocy amnestii i poszedł do Armii Andersa.

Zapamiętajcie to, bo wróci: poeta rewolucji siedział w więzieniu rewolucji.

Trzy dni grudnia 1949 roku

Wrócił do Polski w 1945 roku. A w 1949 napisał „Słowo o Stalinie” — panegiryk na siedemdziesiąte urodziny Stalina.

I tu jest szczegół, od którego robi mi się zimno. Ten poemat powstał w jednym ciągu alkoholowym, między 10 a 12 grudnia 1949 roku. Trzy dni. Krytyka przyjęła go wtedy bardzo dobrze, dla samego Broniewskiego był ważny — a z czasem zaczął się go wstydzić.

Dziś „Słowo o Stalinie” jest tym utworem, który go kompromituje. I to ono ciągnie się za nim najmocniej — mocniej niż Łubianka, mocniej niż Legiony. Trzy dni z sześćdziesięciu pięciu lat życia.

1 września 1954

Pierwsza żona, Janina — zagorzała komunistka. Ślub w 1926, rozwód w 1938. Druga, Maria Zarębińska, aktorka, więźniarka Auschwitz — umarła w 1947, dwa lata po wyjściu z obozu. Trzecia, Wanda.

Ale najcięższe przyszło 1 września 1954 roku. Jego córka Joanna, nazywana Anką, zmarła na zatrucie gazem. Miała dwadzieścia pięć lat.

Z tej żałoby powstał tom „Anka”. I to są, moim zdaniem, jego najmocniejsze wiersze. Nie te ze sztandarów i akademii. Te, w których ojciec nie umie się pozbierać.

Pił coraz więcej. Umarł 10 lutego 1962 roku w Warszawie, na raka krtani. Leży na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

PRL zrobił z niego poetę od akademii i uroczystości. Za tym oficjalnym obrazem był człowiek znacznie bardziej kruchy: żołnierz, więzień, wdowiec, ojciec po stracie i alkoholik.

Osiedle Krakowiaków 47

I teraz Nowa Huta — tu się robi naprawdę ciekawie.

Moja Szkoła Podstawowa nr 81 mieściła się na osiedlu Krakowiaków 47, telefon 644 17 51. Sprawdziłem, co jest dziś pod tym adresem. Pod tym samym numerem budynku i pod tym samym numerem telefonu działa Publiczna Szkoła Podstawowa im. św. Wincentego Pallottiego, część Zespołu Szkół Pallotyńskich.

SP 81 została wygaszona. Kraków zamykał wtedy szkoły z terminem 31 sierpnia 2004 roku, a pallotyńska podstawówka ma w rejestrze szkół datę założenia 21 maja 2004. Ten sam budynek, ten sam telefon, nowy patron.

Broniewski stracił szkołę na rzecz świętego.

I uczciwie: to nie była dekomunizacja. Jego nazwiska nikt nie ruszał, bo i nie było powodu — Broniewski jako patron nigdy nie podpadał pod żadną ustawę. To była demografia i arytmetyka miejskiego budżetu. Ale efekt wyszedł ten sam: sztandar, z którym chodziłem, poszedł do magazynu.

Dla porządku dodam, że ten sam zespół prowadzi dziś Publiczne Liceum Ogólnokształcące im. Królowej Apostołów przy ulicy Bulwarowej 33 — czyli tam, gdzie 30 stycznia 2013 roku zlikwidowano Gimnazjum nr 50. Dwa nowohuckie budynki po dwóch zgaszonych szkołach państwowych.

560 metrów w Bieńczycach

Ulicę mu za to zostawili.

Ulica Władysława Broniewskiego jest w Nowej Hucie, w dzielnicy XVI Bieńczyce. Ma 560 metrów. Biegnie od Ronda gen. Maczka, jako przedłużenie ulicy Marii Dąbrowskiej, do Ronda Hipokratesa, a w połowie przecina Planty Bieńczyckie. Obsługuje osiedla Na Lotnisku, Kazimierzowskie, Wysokie i Jagiellońskie. Stoi przy niej Dom Handlowy „Wanda” i pawilon z lat sześćdziesiątych z Apteką „Pod Jarzębinami”.

Wytyczono ją w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych, przy budowie Bieńczyc Nowych. Czyli zaraz po jego śmierci w lutym 1962 roku.

I jeszcze jedno — dla mnie najpiękniejsze. Ulica Broniewskiego zaczyna się od Ronda generała Maczka. Broniewski był w Armii Andersa, Maczek dowodził 1. Dywizją Pancerną. Obaj: Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie. W socjalistycznym mieście idealnym, przy Plantach, stykają się dwaj ludzie, którzy wojnę przeszli po tej stronie, o której przez czterdzieści lat nie wolno było mówić głośno.

Nikt tego tak nie zaplanował. Nowa Huta po prostu to zrobiła.

Ten sam łuk

Nowa Huta zaczynała jako sen o mieście idealnym, potem była warownią socjalizmu, a skończyła jako forteca Solidarności. Broniewski zaczynał w Legionach, przeszedł przez Łubiankę, napisał „Słowo o Stalinie” i ostatnie lata spędził, pijąc i opłakując córkę.

To ten sam łuk. Wiara, uwikłanie, kac — i w jednym, i w drugim przypadku coś, czego się potem nie da odkręcić. Można tylko z tym żyć.

Dlatego od niego zaczynam ten cykl. Nie dlatego, że był najlepszy, i nie dlatego, że był najgorszy. Dlatego, że chodziłem z jego sztandarem i dopiero po trzydziestu latach zrozumiałem, co właściwie nosiłem.


Macie coś? Pytam poważnie

  • Chodziliście do SP 81 na Krakowiaków? Macie zdjęcia sztandaru, kroniki szkolnej, świadectwa z pełną nazwą szkoły?
  • Pamiętacie, kiedy dokładnie szkoła przestała działać? Szukam numeru uchwały Rady Miasta Krakowa.
  • A może ktoś wie, czy Broniewski kiedykolwiek był w Nowej Hucie? Szukałem i nie znalazłem ani wiersza o Hucie, ani potwierdzonej wizyty w kombinacie. Jeśli coś macie — dajcie znać. Nie chcę tego dopisywać z głowy.

Następni w kolejce: Adam Ważyk i jego „Poemat dla dorosłych”, a potem Ryszard Kapuściński, który w 1950 roku napisał „Poemat o Nowej Hucie”, a później tu wrócił i zrobił reportaż o tym, jak budowniczym żyło się naprawdę. Zachwyt i otrzeźwienie u jednego człowieka. Mój ulubiony gatunek.

Cały cykl zbieram na stronie Poezja z Huty. Bo jest we mnie industrialny romantyzm i trudno się z tego wyleczyć.

Wierszy Broniewskiego tutaj nie cytuję i to świadoma decyzja — prawa autorskie do jego twórczości wygasają dopiero w 2033 roku. Podaję tytuły, a teksty znajdziecie w bibliotece. Uczciwsza droga, a i bibliotekarz się ucieszy.