Cienka książeczka, która wyszła w Warszawie w 1925 roku. „Trzy salwy. Biuletyn poetycki” — pierwszy polski manifest poetów proletariackich. Trzech autorów, jeden grafik, właściwie żaden rozgłos.
Trafiłem na nią, szukając, skąd się wziął Broniewski, patron mojej nowohuckiej podstawówki. I zostałem przy niej dłużej, niż planowałem — bo kiedy sprawdziłem, co się stało z każdym z czterech nazwisk na tej okładce, wyszła jedna z najcięższych arytmetyk, jakie w życiu liczyłem.
Co to właściwie było
Warszawa, 1925. Trzech poetów składa wspólny tomik i nazywa go biuletynem poetyckim — nie zbiorem, nie almanachem. Biuletynem, jakby to był komunikat, a nie literatura. Okładkę projektuje Mieczysław Szczuka.
Tematy: antymilitaryzm i pamięć pierwszej wojny, bieda i położenie robotników, internacjonalizm proletariacki, prześladowania policyjne. Wiersze w większości w regularnych miarach wersyfikacyjnych — żadnej awangardowej ekwilibrystyki, forma ma być zrozumiała.
I rzecz, którą warto zapamiętać, bo tłumaczy wszystko, co było później: to byli trzej zupełnie różni poeci o trzech odrębnych poetykach, związani wspólnym przekonaniem ideowym. Nie szkoła. Nie styl. Sojusz.
Mieczysław Szczuka — ten od okładki
Zwykle się go w tej historii pomija, a nie powinno. Mieczysław Szczuka (1898–1927) — awangardzista, konstruktywista i produktywista, malarz, grafik, rzeźbiarz, eksperymentator filmowy. Robił fotomontaże, okładki, plakaty. Uważał, że sztuka jest pracą produkcyjną jak każda inna.
W 1924 współtworzył grupę i pismo „Blok”. W 1926 zaprojektował plakat Amnestji dla więźniów politycznych. W 1927 założył „Dźwignię”, pismo wspierane przez KPP, które miało jednoczyć pracowników kultury stojących na gruncie dążeń proletariatu.
13 sierpnia 1927 zginął na południowej ścianie Zamarłej Turni. Miał dwadzieścia dziewięć lat. To było jego trzynaste podejście pod tę ścianę; prawdopodobnie spadając, przeciął własną linę asekuracyjną o ostrą krawędź skały.
Dwa lata po „Trzech salwach”. Pierwszy z czterech.
Witold Wandurski
Urodzony 8 kwietnia 1891 w Granicy, czyli w dzisiejszych Maczkach. Studiował prawo w Rosji w latach 1916–1919 i w tym samym czasie prowadził w Charkowie polski teatr amatorski — był jego reżyserem i kierownikiem. Potem wrócił do Polski i kierował teatrem w Łodzi.
Pisał nie tylko wiersze. Zostawił po sobie między innymi sztukę „Śmierć na gruszy”, „W hotelu «Imperializm»”, „Nową scenę robotniczą” i tom „Wiersze i dramaty”.
W 1929 wyemigrował do ZSRR. Osiadł w Kijowie, gdzie został dyrektorem Teatru Polskiego — pojechał budował tam to, w co wierzył.
11 września 1933 aresztowano go w Moskwie. Zarzuty: przygotowywanie powstania zbrojnego, szpiegostwo, udział w organizacji kontrrewolucyjnej. Wszystkie zmyślone. 9 marca 1934 skazany na rozstrzelanie, 1 czerwca 1934 wyrok wykonano. Pochowany na Cmentarzu Wagańkowskim w Moskwie.
Zrehabilitowany 20 października 1956, dwadzieścia dwa lata po śmierci, przez tę samą instytucję, która go skazała.
Stanisław Ryszard Stande
Urodzony 16 listopada 1897 w Warszawie. Studiował filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim — czyli z całej trójki to on miał krakowski epizod, dwadzieścia kilka lat przed tym, zanim Kraków zaczął budować Nową Hutę.
Działacz Komunistycznej Partii Polski. Publikował w „Kulturze Robotniczej”, legalnym organie KPRP. W latach 1929–1931 był współredaktorem „Miesięcznika Literackiego” — tego samego pisma, które redagował Aleksander Wat i które w 1931 zamknięto po aresztowaniu całej redakcji. Świat był mały: Wat to ten sam człowiek, z którym dziewięć lat później NKWD aresztowało Broniewskiego w lwowskiej restauracji.
Żenił się trzy razy: z biolożką Zofią Lilien, z Zofią Warską, córką komunistycznego przywódcy Adolfa Warskiego, i od 1935 z pianistką Mariją Grinberg.
W 1931 przeniósł się do ZSRR na stałe. 9 września 1937 aresztowało go NKWD w ramach tak zwanej operacji polskiej, oskarżając o współpracę z polskim wywiadem. 1 listopada 1937 został skazany na śmierć i rozstrzelany. Zrehabilitowany 5 listopada 1955.
Władysław Broniewski
Został w Polsce — i to jedyna różnica, która zadecydowała.
Nie znaczy to, że go ominęło. 24 stycznia 1940 NKWD aresztowało go we Lwowie: Zamarstynów, Łubianka, Saratów, Ałma-Ata. Ale wyszedł po amnestii 7 sierpnia 1941, poszedł do Armii Andersa, wrócił do Polski, napisał „Słowo o Stalinie”, stracił córkę, pił i umarł we własnym łóżku 10 lutego 1962 — na raka krtani, w Warszawie.
A potem dostaliśmy go w Nowej Hucie: ulicę w Bieńczycach i patronat nad Szkołą Podstawową nr 81 na osiedlu Krakowiaków, do 2004 roku. Cała ta historia jest tutaj.
Arytmetyka jednej okładki
Cztery nazwiska zrobiły tę książeczkę w 1925 roku.
- Szczuka — zginął w górach dwa lata później, w wieku 29 lat.
- Wandurski — rozstrzelany w Moskwie w 1934.
- Stande — rozstrzelany w Moskwie w 1937.
- Broniewski — dożył 1962 i został patronem nowohuckiej podstawówki.
Dwóch rozstrzelała rewolucja, której pojechali służyć. Jeden spadł ze ściany. Czwarty dostał ulicę w Bieńczycach.
I jeszcze jedno, żeby było jasne, jak to działało: obaj rozstrzelani zostali później zrehabilitowani — Stande w 1955, Wandurski w 1956 — przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR. Tę samą instytucję, która ich skazała. Papier stwierdził, że nie byli winni. Dwadzieścia lat po kuli.
Czego o tym tomiku nie wiem
Uczciwie, bo tak tu pracujemy:
- Nie wiem, kto to wydał ani w jakim nakładzie. W opisach antykwarycznych przewija się drukarnia, ale nie mam pewnego źródła.
- Nie wiem, ile wierszy wniósł każdy z trzech autorów ani jak brzmiały tytuły.
- Nie wiem, czy tomik był konfiskowany. Przy tej tematyce i w tamtej Polsce byłoby to prawdopodobne — ale prawdopodobne to nie to samo co potwierdzone, więc tego nie napiszę.
- Nie widziałem egzemplarza na oczy. Chciałbym zobaczyć tę okładkę Szczuki.
Jeśli ktoś z Was ma ten tomik, widział go w bibliotece albo zna porządne opracowanie — dajcie znać. Dopiszę i podpiszę, od kogo.
Reszta cyklu: Poezja z Huty. Lista wszystkich otwartych spraw: Otwarte tropy.